Biegłym potrzeba radykalnych i kompleksowych zmian

Artykuł ukazał się w Gazecie Prawnej w dniu 21 kwietnia 2008 r. z Panem André Helinem, prezesem BDO Numerica rozmawiała Ewa Matuszewska 

Nowa dyrektywa Unii Europejskiej zmieniła zasady funkcjonowania biegłych rewidentów. Zmiany dotyczą m.in. ujednolicenia wymogów zawodowych stawianych biegłym w krajach członkowskich, zaostrzonych kryteriów niezależności biegłych wobec badanych jednostek, jak i powołanie niezależnego od biegłych rewidentów mechanizmu nadzoru. W związku z tym właśnie trwają prace nad zmianą ustawy o biegłych w Polsce.
 

Krajowa Izba Biegłych Rewidentów jest zorganizowana na bazie regionalnych od­działów i zarządzana poprzez centralne kie­rownictwa samorządu w formie Krajowej Rady. Ponadto poszczególne obszary izby nadzorują odpowiednie komisje. Czy to jest dobre rozwiązanie?

- Samorząd biegłych rewidentów liczy w Polsce ponad 7 tys. biegłych. Nie jest więc możliwe, aby KIBR funkcjonowała w ramach jednopoziomowej izby bez przedstawicielstw regionalnych. W takiej strukturze odległość między członkiem - biegłym rewidentem a centralnie zorga­nizowanym samorządem byłaby za duża. Krajowa Izba Biegłych Rewidentów po­winna zatem nadal funkcjonować w struk­turze oddziałów regionalnych z Krajową Radą Biegłych Rewidentów, tak jak jest to obecnie. Nie oznacza to jednak, że system nie wymaga zmian. Zmianie powinny ulec zarówno zasady finansowania samorządu jako całości, jaki gospodarka finansowa od­działów regionalnych. Także kompetencje organów stanowiących powinny poddane ponownej analizie. Nie musimy tutaj wy­myślać czy szukać specyficznych rozwią­zań. Wystarczy spojrzeć na rozwiązania występujące w takich krajach, jak: Wielka Brytania, Niemcy czy Skandynawia.

No właśnie, jak działają biegli rewidenci w innych krajach, np. w Danii? - W Danii sytuacja jest trochę inna ze względu na mniejszą liczbę biegłych re­widentów. Władze samorządu wybierane są bezpośrednio na krajowym zjeździe bez wstępnego wyboru delegatów w od­działach regionalnych. Podobnie jak w KIBR funkcjonuje Krajowa Rada oraz wiele komisji specjalnych. W porównaniu z KIBR są jednak zasadnicze różnice. Krajowa Rada ma w zasadzie charakter rady nadzorczej podobnie jak w spółce akcyjnej. Codzienną pracą izby kieruje pre­zes i sekretariat zatrudniony przez Krajo­wą Radę. Kadencja Krajowej Rady jest dwuletnia. Także zasady finansowania działalności izby są inne. Członkami izby są biegli rewidenci, a nie podmioty prawne uprawnione do badania sprawozdań finan­sowych. Oni też uiszczają składki człon­kowskie i finansują działalność izby.   
Czyli Izba w Danii działa sprawnie? - Tak. Izba funkcjonuje spraw­nie - a potwierdza to choćby fakt, że przynależność do izby nie jest obowiązkowa a i tak udział zrzeszonych biegłych rewidentów wynosi blisko 99 proc.

To w takim razie jak została zorga­nizowana w Danii instytucja publicz­nego nadzoru? - W Danii instytucja nadzoru umieszczona została w tej samej instytucji państwowej, która już dzisiaj odpowiada za rejestr i nadzór funkcjonowania przedsiębiorstw gospodarczych,

Czy odpowiednik tej instytucji jest w Polsce?- Nie. Duńska instytucja jest kombinacją polskiego Krajowego Nadzoru Finansowego i Krajowego Sądu Rejestrowe­go, uzupełnioną o szeroko rozumiany nad­zór publiczny. Ten ostatni stanowią przed­stawiciele izb gospodarczych, związków za­wodowych i związków branżowych

Jak wygląda więc mechanizm kontroli w Da­nii w związku z regulacjami unijnymi? -  Mechanizm kontroli biegłych rewi­dentów wymagany w dyrektywie UE został w praktyce zorganizowany w ten spo­sób, że odpowiednia instytucja opracowu­je i zatwierdza program kontroli, który w praktyce jest realizowany, w ramach kontroli komisji nadzoru duńskiej izby biegłych rewidentów. Tym samym w ra­mach kontroli wykorzystywany jest ten sam dorobek i wiedza z dziedziny finan­sów i rachunkowości, jakimi dysponuje izba biegłych przy równoczesnym zacho­waniu niezależności organu, kontroli. Działanie publicznego nadzoru finansuje skarb państwa.

Czy rozwiązaniea z Danii mogłyby zostać wprowadzone w Polsce? - Tak, ale to wymaga dość radykalnych zmian - zwłaszcza, w zrozu­mieniu pojęcia i funkcji nadzoru publicznego. Wydaje się, że polski ustawodawca konsekwentnie myli pojęcie nadzoru państwowego z nadzorem publicznym. Nadzór nad biegłymi rewidentami w rozumieniu dyrektywy europejskiej ma na celu szeroko rozumiany nadzór publiczny z udziałem wszystkich stron korzy­stających ze sprawozdawczości fi­nansowej: przedsiębiorców, reprezentantów rynku kapitałowego, izb zawodowych i administracji państwowej. Nadzór publiczny nie może być przedłużonym ramieniem konkretnego ministerstwa, które na dodatek, tak jak ma to miejsce w Polsce, przygotowuje ustawy o rachunkowo­ści i podatkach, a więc nie jest bezstron­ne w stosunku do instytucji, które dzia­łają w oparciu o te przepisy lub które te przepisy mają kontrolować. W moich oczach dochodzi tutaj do ewidentnego konfliktu interesów.




wersja do druku